Rivaldo legendą Barcelony? Być może jest to lekkie nadużycie, ale przez pięć lat zdążył dość wyraźnie zaznaczyć swoją obecność na Camp Nou. Po pewnym czasie sielanka dobiegła końca. Brazylijczyk rozwiązał kontrakt rok przed jego końcem i przeniósł się do AC Milan. Dlaczego związek Rivaldo i Barcelony zamiast małżeństwa do późnej starości zakończył się głośnym rozwodem?

W 2002 roku miał 30 lat i jeszcze nie zdążył zdjąć z szyi złotego medalu za zdobycia mistrzostwa świata. Turnieju, na którym – mimo pajacowania w grupowym spotkaniu z Turcją – odegrał gigantyczną rolę. Pięć goli i tytuł wicekróla strzelców, wyłącznie za plecami Ronaldo, mówią same za siebie. 

Po mundialu Rivaldo już nigdy więcej nie zagrał w barwach Blaugrany. Dziś wiemy, że głównym powodem takiego plot-twistu była osoba Louisa van Gaala, który w 2002 roku ponownie – po dwóch latach przerwy – wylądował na Camp Nou.



Mimo, że zagrał u niego grubo ponad sto spotkań, panowie nigdy nie potrafili się dogadać. Holender zwykle wystawiał go na lewym skrzydle. Dla Rivaldo była to gehenna. Nie chciał tego powtarzać. Na dzień dobry poprosił nowego trenera o dodatkowe dwa tygodnie urlopu, czym totalnie wyprowadził go z równowagi.

Embed from Getty Images

– Rivaldo ceniłem do momentu, kiedy zdobył Złotą Piłkę. Od tamtej chwili nie radzi sobie z tą sytuacją ani jako piłkarz, ani jako człowiek. Gra dużo słabiej. Mobilizuje się tylko na mecze reprezentacji. Nie mogę dać mu kolejnych 15 dni urlopu. Czekają nas ważne mecze w Lidze Mistrzów. Takie zachowanie pokazuje jego brak zaangażowania – mówił van Gaal.

– Van Gaal jest główną przyczyną mojego odejścia. Nie lubię go i jestem pewien, że również on nie lubi mnie – powiedział Rivaldo w wywiadzie dla TV Record. 

Czy Barcelona zrobiła wszystko, żeby go zatrzymać? Na pewno nie. Jego zachowanie potraktowała raczej jako pretekst do wypchnięcia z klubu. Zarabiał niebotyczne pieniądze, a fochy, kontuzje i zwykłe lenistwo osłabiały jego pozycję negocjacyjną. 

Co ciekawe, piłkarze stanęli murem za Rivaldo. 

– To zaskakujące. Musimy poczekać na oficjalne stanowisko klubu, ale jeśli odejdzie, Barcelona dużo straci. To jeden z trzech najlepszych piłkarzy świata – mówił nowo wybrany kapitan, Luis Enrique.

– Tracimy znakomitego piłkarza, który nie był wystarczająco doceniany – wtórował mu młody Carles Puyol. 

Zdania kibiców z kolei były podzielone, chociaż skłaniały się raczej w stronę Brazylijczyka. Jedynym, czego obawiała się cała Barcelona, była perspektywa tego, że Rivaldo podzieli los Luisa Figo i trafi do Realu Madryt. Zarówno Van Gaal jak i ówczesny prezes Blaugrany, Joan Gaspart, byli pewni, że do tego nie dojdzie. Dał im słowo.

Embed from Getty Images

Tymczasem w jednym z wywiadów…

– Jestem wolnym zawodnikiem i mogę wybrać dowolny klub. Nie podpisywałem żadnej klauzuli. Real Madryt? Dlaczego nie? Powiedz Valdano, żeby do mnie zadzwonił – powiedział Rivaldo do jednego z dziennikarzy. 

Saga skończyła się jednak oficjalnym dementi ze strony Realu Madryt. Rivaldo trafił do Milanu. Klubu, którego właściciel – Silvio Berlusconi – o jego zatrudnieniu marzył od lat. Tam ustawił się jednak na szczycie równi pochyłej i w zasadzie do końca kariery nie nawiązał do najlepszych lat z Katalonii, a zaledwie rok później zagrał ostatnie mecze dla kadry Canarinhos.

MŚ 2002: Obrzydliwa symulka Rivaldo i pierwsza tego typu kara w historii