Jak wspominacie Rivaldo? Zgadujemy, że pozytywnie. Wiecznie uśmiechnięty, radosny facet, do tego dający dużo radości piłkarskimi popisami. Podczas mundialu w 2002 roku – pomimo świetnej gry – na jego wizerunku pojawiła się jednak głęboka rysa. Symulka, która ciągnęła się za nim do końca kariery, a wiele kibiców wypomina mu ją aż do dziś. 

Trzeci czerwca 2002. Brazylia gra z Turcją. To jednak nie faworyzowani Canarinhos, a outsiderzy zdobyli bramkę jako pierwsi. Brazylijczycy odpowiedzieli trafieniami Ronaldo i Rivaldo, który wykorzystał dyskusyjny rzut karny. Z całego spotkania po osiemnastu latach pamiętamy jednak przede wszystkim jeden moment.

– Oczywiście nie popieram zachowania Hakan Ünsala, ale Rivaldo padł na ziemię, jakby dostał wylewu, a nasz zawodnik trafił go w nogi – komentował prezes tureckiej federacji, Haluk Ulusoy.

Co na to sam zainteresowany?

– Jako doświadczony piłkarz, powinienem był zachować się inaczej. Uważam, że zasłużył na wyrzucenie z boiska, ale powiem szczerze – nie zrobił mi żadnej krzywdy. Piłka uderzyła w moją nogę, ale on w ogóle nie powinien był we mnie kopać. Przeprosiłem go, ale taka jest piłka.

Po czym dodał.

– W piłce jest zbyt wiele agresji i przemocy. Nie ma znaczenia, gdzie uderzyła mnie piłka. Liczyły się złe intencje przeciwnika. W piłce nożnej trzeba być przebiegłem. To nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy taka sytuacja ma miejsce – powiedział.

Embed from Getty Images

W obronę Rivaldo wziął też Roberto Carlos.

– Nie uważam, żeby w zachowaniu Rivaldo było coś złego. Sam symulowałem wiele fauli i przez to wielu przeciwników było upominanych kartkami. Trzeba być inteligentnym. Takie ruchy mogą sprawić, że zostaniemy mistrzami świata – mówił, niejako przewidując przyszłość.

Innego zdania była komisja FIFA, która stwierdziła, że piłkarz na boisku ma być wzorem do naśladowania. Jeszcze przed rozpoczęciem mundialu międzynarodowa federacja obiecała, że symulantom będzie przyglądać się ze zdwojoną siłą. Po analizie powtórek wlepiła Brazylijczykowi 4500 funtów kary i 680 funtów dodatkowych kosztów. Była to pierwsza tego typu grzywna w historii.

Brazylia, po mękach, wygrała 2:1 i w tych hańbiąco-gorzkich nastrojach rozpoczęła marsz po mistrzostwo świata.