Na stadionie De Kuip w Rotterdamie dobiegała końca trzecia minuta doliczonego czasu gry, gdy strzałem z rogu pola karnego Sylvain Wiltord przywrócił Francuzom nadzieję na końcowy triumf w europejskim czempionacie. Trafienie Wiltorda doprowadziło do wyrównania rezultatu na 1:1 i w konsekwencji dogrywki, w której decydować miała zasada Złotego Gola.

„Już byli w ogródku, już witali się z gąską” – tak można streścić finał Euro 2000 w wykonaniu reprezentacji Włoch.

W 103. minucie, tuż przed końcem pierwszej części dogrywki, gola na wagę pucharu strzałem z woleja zdobył wprowadzony kwadrans przed końcem meczu David Trezeguet. Asystą, po indywidualnym rajdzie lewą stroną, popisał się Robert Pires. Tym samym zwycięstwo w finale zapewnili ekipie prowadzonej przez Rogera Lemmera zmiennicy. Zarówno Wiltord, Pires, jak i Trezeguet rozpoczęli ten mecz na ławce rezerwowych. 

Bohater dogrywki przyjechał na turniej świeżo po udanym sezonie w barwach AS Monaco, dla którego strzelił 22 gole, i w którego barwach zdobył mistrzostwo Francji. Mimo to, nie był pierwszym wyborem selekcjonera – w fazie grupowej zagrał jedynie w ostatnim meczu przeciwko Holandii (strzelił gola), gdy Francuzi mieli już zapewniony awans. W fazie pucharowej wszedł tylko na drugą część dogrywki w półfinale przeciwko Portugalii, którą ostatecznie Francja pokonała po kontrowersyjnym karnym wykorzystanym przez Zinedine’a Zidane’a w 117. minucie.

Embed from Getty Images

W drużynie mistrzów świata z 1998 roku panował w owym czasie prawdziwy urodzaj napastników – młodzi David Trezeguet, Thierry Henry, Nicolas Anelka wspierani byli przez nieco bardziej doświadczonych Wiltorda, Djorkaeffa czy Dugarry’ego. Mimo to, każdy zawodnik czuł się ważny i wiedział, że ma swoją rolę do odegrania. Po latach, tak Trezeguet wspominał tamten czas.

– Mieliśmy w zwyczaju kończyć mecze czterema, pięcioma, czy nawet sześcioma napastnikami. Musisz znaleźć swoje miejsce, każdy musiał zostać na swoim miejscu – to było ważne. Czuliśmy, że trener na nas liczy i jego pewność nas uspokajała. Roger Lemmere i koledzy z drużyny wiedzieli, że od momentu wejścia na boisko będziemy chcieli zagrać swoje role. Dzięki temu było dużo łatwiej wejść z ławki i zrobić swoje – mówił.

Co tu dużo mówić – tak to właśnie wyglądało. Najpierw Trezeguet zaliczył asystę do Wiltorda przy golu na 1:1, przedłużając głową długą piłkę od Fabiena Bartheza.

– Ten gol rozsadził morale Włochów, a nam przywrócił wielkość, świeżość i zdolność do pokonania ich – mówił Trezeguet.

Embed from Getty Images

Francuzi, grający teraz czwórką z przodu, wspomaganą cofniętym Zinedinem Zidanem, rzucili się do ataku od początku dogrywki. Napór przyniósł efekt w 103. minucie – piękny strzał w lewy róg bramki Francesco Toldo zakończył turniej. Francuzom dał chwałę, Włochom zaś przygnębienie. 

– Powiedzieliśmy sobie, że jeśli wyrównamy to wygrany. W dogrywce na boisku w praktyce była tylko jedna drużyna – my” – wspominał finał lider reprezentacji Francji i najlepszy zawodnik turnieju, Zinedine Zidane. Zaznaczał przy tym, że „wygrać Euro 2000 było nawet trudniej niż Puchar Świata – na Euro występowały same mocne drużyny”.

Tuż po turnieju Trezegol przeniósł się do kraju, którego został katem – za 23 miliony euro stał się zawodnikiem Juventusu Turyn. Zawodnik wspomina, że początkowo zarówno fani, jak i koledzy z drużyny podchodzili do niego z dystansem. Wszystkim znana jest pasja, z jaką Włosi podchodzą do piłki nożnej. Rana po przegranym finale potrzebowała czasu by się zagoić. Ostatecznie David Trezeguet spędził w Juve dziesięć lat, stając się najlepszym zagranicznym strzelcem w historii klubu i jego legendą. Został z Bianconerimi także po relegacji do Serie B. Innymi słowy – odkupił swoje winy.

Sześć lat po tamtej porażce, Włosi wzięli rewanż na Francuzach pokonując ich w finale Mistrzostw Świata w 2006 roku. Warto dodać, że w finałowej serii rzutów karnych, swojej jedenastki nie wykorzystał właśnie bohater z Rotterdamu. Historia zatoczyła koło.

Z dzisiejszej perspektywy składy obu finalistów EURO 2000 przepełnione są legendami futbolu. Po jednej stronie Zidane, Henry, Vieira, Deschamps, Blanc czy Thuram. Po przeciwnej m.in. Totti, Nesta, Cannavaro, Maldini czy Del Piero. Same tuzy, wybitne postaci. Esencja klasyki futbolu.

Najgorsza wymiana w historii piłki? Inter oddał Pirlo za… Guglielminpietro