Sir Alex Ferguson wielkim menedżerem był. Truizm jakich mało. Pewnie nigdy jednak nie zastanawialiście się kiedy, w jakich okolicznościach i w ogóle dlaczego przed jego imieniem i nazwiskiem pojawiło się szlacheckie „Sir”. Jak to się stało, że prosty facet z robotniczej dzielnicy Glasgow dostąpił zaszczytu spotkania z brytyjską królową? Śpieszymy z odpowiedzią.

Alex Ferguson stał się Sir Aleksem Fergusonem w 1999 roku, świeżo po zdobyciu potrójnej korony – mistrzostwa i Pucharu Anglii oraz Ligi Mistrzów. Miał wtedy 57 lat. Do tamtej pory dopełnił gablotę Manchesteru United dwunastoma trofeami. Oficjalnie więc Ferguson otrzymał tytuł szlachecki za szczególne zasługi dla angielskiego futbolu. 

„Podnosząc w górę kieliszki chłopaki w Govan wznoszą toasty za swój najlepszy towar eksportowy. Aleksa Fergusona. Bohatera klasy robotniczej, który od dziś – za zasługi dla futbolu – został Sir Aleksem Fergusonem” – pisało brytyjskie BBC. 

Podczas audiencji u królowej Ferguson miał okazję uciąć sobie gawędkę z koronowaną głową, o czym później chętnie opowiadał na łamach prasy. 

– Królowa powiedziała mi, że nie sądzi, żeby komuś udało się powtórzyć sukces potrójnej korony. To zwieńczenie mojej kariery, do tego nagrodzone tytułem szlacheckim. Jej Wysokość powiedziała, że ma nadzieję, że mimo wszystko znajdę czas dla moich koni, które są naszą wspólną pasją. Poza tym uczę się grać na pianinie. To kolejna rzecz, która pozwala mi chociaż na chwilę zapomnieć o futbolu – mówił dziennikarzom po wyjściu z pałacu.

Mówi się o jeszcze jednym powodzie przyznania tytułu. Mianowicie Alex Ferguson przyjaźnił się z ówczesnym premierem Wielkiej Brytanii – Tonym Blairem. Mało tego – doradzał politykowi w kwestiach obchodzenia się z silnymi charakterami.

Dziś „Sir” przed imieniem i nazwiskiem Aleksa Fergusona nie jest już tylko przedrostkiem, ale praktycznie jego częścią. 

Alex Ferguson pracę trenera łączył z… prowadzeniem pubu! Jeden z klientów groził mu bronią!