Arsenal, sezon 2003-04. Mistrzostwo Anglii bez choćby jednej porażki. Jedna z najlepszych drużyn w historii Premier League. Co dziś porabia Thierry Henry? Dlaczego Dennis Bergkamp pozostał hipsterem, a Robert Pires stał się zawodowym obibokiem? Sprawdzamy, co słychać u starszych panów. 

Jens Lehmann, bramkarz – 38 meczów

Pewny punkt Arsenalu. Jako jedyny rozegrał komplet meczów w Premier League. W aż piętnastu z nich zachował czyste konto. Był to jego pierwszy sezon w Londynie, gdzie musiał zastąpić Davida Seamana, co zdecydowanie mu się udało. Z Arsenalu odszedł w 2008 roku, ale w 2011 – w wieku ponad 40 lat – wrócił, żeby pomóc w obliczu kontuzji bramkarzy pierwszej drużyny. Po tamtym sezonie zakończył karierę.

Embed from Getty Images

Od tamtej pory nawet na chwilę nie rozstawał się z futbolem. Od razu rozpoczął wyrabianie trenerskich papierów. Poza tym pracował jako ekspert w niemieckiej telewizji i angażował się w rozmaite inicjatywy charytatywne. Potem próbował sił w trenerce, będąc asystentem Arsene’a Wengera w Arsenalu i Manuela Bauma w Augsburgu.

Od lipca 50-letni Lehmann znów trafił w garnitur, wchodząc w skład rady nadzorczej Herthy Berlin, gdzie między innymi pilnuje pracy trenera Bruno Labbadii.

Ashley Cole, obrońca – 32 mecze

W swoim czasie przez wielu uznawany za najlepszego lewego obrońcę na świecie. Co ciekawe, jeszcze niedawno grał w piłkę. Karierę zakończył zaledwie rok temu, jako piłkarz drugoligowego Derby County, gdzie zdarzyło mu się nawet zagrać przeciwko Kamilowi Grosickiemu.

Wcześniej był głośny transfer do Chelsea, skandale obyczajowa czy emerytura w amerykańskiej MLS. Zaraz po zawieszeniu butów na kołku zdecydował się na powrót do The Blues – tym razem w roli trenera nastolatków.

Embed from Getty Images

– Przez ostatnie lata kariery mocno zastanawiałem się, co potem. Wydawało mi się, że bardziej odnajdę się jako skaut. Podobała mi się perspektywa oglądania meczów, wyłapywania talentów, analizowania gry. Wszystko zmieniło się podczas mojego pobytu w LA Galaxy, gdzie wprowadzili mnie w świat trenerki. Teraz chcę być najlepszy. Podczas kariery współpracowałem z najlepszymi trenerami i najlepszymi piłkarzami. Wiem, o co w tym chodzi – mówił niedawno w wywiadzie dla oficjalnej strony Chelsea.

Lauren, obrońca – 30 meczów

Dziś prowadzi spokojne i dostatnie życie. Mieszka w Sevilli – mieście, w którym się wychowywał. Od czasu do czasu pojawi się w sportowych mediach, ale zdaje się, że wraz z karierą zakończyła się jego obecność w piłkarskim biznesie w ogóle.

lauren

Sol Campbell, obrońca – 35 meczów, 1 gol

Chyba jedyny ze wszystkich wymienionych tutaj piłkarzy, który prawdziwą sławę w Polsce zyskał już po zakończeniu kariery. Powód? Żenujące wypowiedzi przed mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie. W materiale „Stadiony nienawiści” przygotowanym przez BBC Campbell przestrzegał Anglików przed przyjazdem do naszego kraju. Zrównał go z najgorszym złem, pełnym faszystów, rasistów, komunistów… Generalnie miało być tu piekło na ziemi.

– Nie ma szans. Zostańcie w domu. Obejrzyjcie Euro 2012 w telewizji. Nie ryzykujcie. Możecie wrócić w trumnie – mówił.

Trzeba jednak przyznać, że po karierze radzi sobie świetnie. Regularnie występuje w telewizji w roli eksperta, udziela wielu wywiadów, ale to nie wszystko. W międzyczasie trudni się też trenerką.

Embed from Getty Images

Zaczął w 2017 roku, ratując Macclesfield Town przed spadkiem do piątej ligi. Po sezonie, z powodu finansowych klubu, jego kontrakt został jednak rozwiązany.

Potem miał jeszcze jeden epizod, tym razem w trzecioligowym Southend United. W październiku 2019 roku, godzinę po tym, jak go zatrudniono, obejrzał z trybun porażkę 1:7 z Doncaster Rovers. W sumie wygrał cztery z dwudziestu trzech meczów, ale i tutaj nie miał szczęścia, co do stanu klubowej kasy. Zarząd torpedował wszystkie jego transferowe pomysły, a po wstrzymaniu rozgrywek z powodu pandemii, rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.

Informacja z ostatnich dni – jest w gronie faworytów do objęcia posady menedżera drugoligowego Sheffield Wednesday.

Kolo Toure, obrońca – 36 meczów, 1 gol

Kolejny zawodnik, który postawił na trenowanie, jednak do tej pory nie pracował jako samodzielny menedżer. Po zakończeniu kariery w 2017 roku został jednym z asystentów Brendana Rodgersa w Celtiku. Kiedy ten przeniósł się do Leicester City, zabrał Toure ze sobą. Pracuje też z reprezentacją Wybrzeża Kości Słoniowej. To tam, podczas jednego ze zgrupowań, przekonał Nicolasa Pepe, aby wybrał ofertę Arsenalu.

Embed from Getty Images

W międzyczasie prowadzi też działalność charytatywną. Co miesiąc wysyła sporą kwotę dla jednego z domów dziecka w Abidżanie.

Patrick Vieira, pomocnik – 29 meczów, 3 gole

Zaskoczenia nie będzie – kolejny trener. W przeciwieństwie do poprzedników pracuje jednak na znacznie wyższym poziomie. Zaczynał od dyrektorskiego stołka w akademii Manchesteru City. Potem przez dwa lata prowadził tamtejszą drużynę U-21, a w 2015 roku, wysłano go do satelickiego New York City, gdzie podjął pierwszą poważną menedżerską fuchę.

Embed from Getty Images

Z jakim skutkiem? Raczej bez szału. Dwukrotnie dochodził do play-offów, ale dla New York City to był sufit. Ostatecznie jednak wyciągnął klub, który zwykle pałętał się na dole tabeli, w górne rejony Konferencji Wschodniej. W 2018 roku postanowił jednak odciąć pępowinę od City Football Group i pójść własną drogą, podejmując rękawicę we francuskim OGC Nice. W pierwszym sezonie zajął siódme, w kolejnym piąte miejsce w lidze.

Gilberto Silva, pomocnik – 29 meczów, 3 gole

Jeśli nie jest trenerem, znaczy, że robi się ciekawie, ale nie uwierzycie, jak bardzo. Gilberto Silva pracuje w mediach, jest zapraszany do telewizji, ale nie tylko. Prowadzi także swój autorski podcast, który znajdziecie klikając TUTAJ. Poza tym na swoim Instagramie i YouTube rozmawia z różnymi kolegami z czasów gry w piłkę i wspomina stare czasy. Problem w tym, że jego filmy na YouTube ogląda średnio kilkadziesiąt osób. Szkoda, bo zajęcie jak najbardziej ambitne!

Embed from Getty Images

Zaprojektował też i wydał własną linię ubrań. W wolnych chwilach szlifuje grę na mandolinie i gitarze. Podsumowując: dużo hałasu, ale jak na razie niewiele efektu. Niemniej jednak trzymamy kciuki.

Przynajmniej jest oryginalny.

Robert Pires, pomocnik – 33 mecze, 14 goli

Kolejny trener – a jakże. Tym razem, w przeciwieństwie do Patricka Vieiry, wciąż jednak na początku ścieżki. Po odejściu z Arsenalu grał jeszcze dla Villarrealu, Aston Villi i hinduskiego FC Goa, gdzie w 2015 roku zawiesił buty na kołku.

Embed from Getty Images

Jakiś czas temu pojawiał się na treningach Arsenalu, ale bardziej jako gość. Klub nie zatrudnił go w tej roli na stałe. Najważniejsze jednak, że ma plan. Mówi, że chciałby iść do szkoły trenerskiej. Że w przyszłości ma zamiar trenować, ale nie do końca wie kiedy i gdzie. Nie ma nawet ukończonych kursów ani potrzebnych papierów.

Życzymy powodzenia, gratulujemy optymizmu i radzimy się śpieszyć. Jeszcze chwila i w metryce przy wieku pojawi się piątka z przodu i na podbój trenerskiego świata może nie wystarczyć czasu.

Freddie Ljungberg, pomocnik – 27 meczów, 4 gole

Zaskoczenia brak – kolejny trener. On jednak, jako jedyny z wyżej wymienionych, miał już jednak okazję poprowadzić Arsenal. Na stanowisku menedżera, po tym, jak zwolniono Unaia Emery’ego, wytrzymał jednak zaledwie miesiąc. Z sześciu meczów wygrał tylko jeden i – co tu dużo mówić – wysoki koń, na jakiego go wsadzono, wykopał go na księżyc.

Embed from Getty Images

Potem został cofnięty do drużyny U-23, by następnie, za rządów Mikela Artety, wrócić do trenowania pierwszego zespołu. Latem zdecydował, że rezygnuje, chcąc poświęcić się samodzielnej pracy menedżerskiej. Jak do tej pory ofert brak.

Dennis Bergkamp, napastnik – 21 meczów, 4 gole

Po zakończeniu kariery Holender przez blisko dziewięć lat pracował w klubie, który pozwolił mu wypłynąć jako zawodnikowi – w Ajaksie Amsterdam. Był asystentem kolejnych trenerów, a także trenerem młodzieży. W grudniu 2017 roku dyrektorzy Edwin van der Sar i Marc Overmars podjęli jednak decyzję o jego zwolnieniu. Powód? Wietrzenie sztabu. Oficjalnie. Nieoficjalnie Overmars obawiał się, że Bergkamp ma za duży autorytet, który… może działać na niekorzyść klubu.

Nową pracę znalazł w marcu 2019 roku, chociaż trudno nazwać pracą coś, co robi się za darmo. Jest asystentem trenera drużyny U-21 w Almere City, gdzie działa na zasadzie wolontariatu. Do niedawna piłkarzem tego klubu był jego syn – Mitchel Bergkamp – ale od końca ubiegłego sezonu pozostaje bez klubu.

– Wolontariusze też muszą rozmawiać z prasą? Nie mam nic do powiedzenia. Po prostu lubię pomagać i tyle. Po zwolnieniu z Ajaksu nie miałem ochoty patrzeć na piłkę. Szczerze mówiąc do dziś w ogóle jej nie oglądam – mówił w lakonicznym wywiadzie udzielonym w marcu ubiegłego roku.

Co jakiś czas pojawiają się plotki o jego powrocie do Arsenalu – czy to w roli trenera młodzieży czy asystenta menedżera. Jak na razie nie znalazły jednak one pokrycia w rzeczywistości. Dla kibiców The Gunners nie mamy jednak dobrych wiadomości. Bergkamp nie widzi się w roli menedżera.

– To nie dla mnie. Za bardzo szanuję swoją wolność – mówi.

Był hipsterem i jak widać hipsterem pozostanie.

Thierry Henry, napastnik – 37 meczów, 30 goli

Na deser ojciec sukcesu The Invincibles, który wziął przykład z większości kolegów i przy piłce pozostał w roli trenera. Zaczął zaraz po zakończeniu kariery, od juniorskich drużyn Arsenalu. Potem swój warsztat szlifował pod okiem Roberto Martineza, któremu przez dwa lata pomagał prowadzić reprezentację Belgii.

Aż wreszcie w 2018 roku zdecydował się na podjęcie pierwszej samodzielnej pracy w AS Monaco. W klubie, który ukształtował go jako piłkarza i dzięki któremu ruszył na podbój świata. Historia jak z bajki okazała się jednak historią z dreszczowca. Klub, który jeszcze niedawno walczył o mistrzostwo Francji, pod jego wodzą grał katastrofalnie. W styczniu 2019 roku, kiedy zwolniono go po trzech miesiącach pracy, odpadł z Ligi Europy, Pucharu Francji, Pucharu Ligi i zajmował 19. miejsce w tabeli Ligue 1.

Embed from Getty Images

– Możecie mówić, że jestem szalony, ale mimo tej porażki wierzę, że mam szansę stać się bardzo dobrym trenerem – mówił.

Przez rok jego telefon milczał, ale śmiałek w końcu się znalazł. Kolejnym klubem, który dał mu szansę, jest Montreal Impact, gdzie pracuje do dziś.

Sol Campbell w Arsenalu, czyli najbardziej zdradziecki transfer w historii Premier League