Napisać, że Carles Puyol to legenda FC Barcelony, jej wychowanek, ikona? Sterta banałów. Był kimś znacznie więcej. I jesteśmy pewni, że gdyby kibicom Blaugrany kazano wybierać między Puyolem a Lionelem Messim, mieliby naprawdę twardy orzech do zgryzienia. 

Podczas kilkunastu lat jego gry dla Barcy było jednak kilka ikonicznych momentów, które czarno na białym pokazują, jakim Puyol jest człowiekiem. Dlaczego szanowali go wszyscy – kibice jego klubu, ale i sympatycy największych rywali. Kogoś takiego po prostu nie da się nie szanować. 

To był 2005 rok. Barcelona szybko przejęła kontrolę nad meczem i prowadziła 2:0 z Mallorką po dwóch bramkach Samuela Eto’o. W pewnym momencie obrońca gości – Sergio Ballesteros – wdał się w pyskówkę. Kiedy Puyol podszedł do niego wyjaśnić sprawę, ten… dał mu z liścia. 

Dziewięciu na dziesięciu… Ba, dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu piłkarzy, albo padłoby na murawę, wymuszając pokazanie przeciwnikowi czerwonej kartki, albo wdałoby się w bijatykę. 

Nie Puyol. 

On jakby tego nie zauważył, a kiedy Ronaldinho chciał stanąć w jego obronie i podbiegł wymierzyć sprawiedliwość, Puyol kategorycznie go powstrzymał. Ballesteros skończył to spotkanie z czerwoną kartką. Potem oficjalnie przeprosił za swoje zachowanie, ale silny niesmak pozostał. 

To najbardziej wyrazista, ale nie jedyna akcja z udziałem Puyola, w której dobro rywala okazywało się dla niego ważniejsze niż dobra zabawa kolegów z drużyny. 

Rok 2012. Barcelona gra na wyjeździe z Rayo Vallecano i kompletnie ich młóci. Przy bramce Thiago na 5:0 razem z Danim Alvesem rozpoczynają radosną celebrację. Niby nic złego, ale wówczas Real Madryt miał już zapewnione mistrzostwo, Pep Guardiola ogłosił, że po sezonie odchodzi, a przeciwnicy z Rayo walczyli o utrzymanie. 

Puyol uznał, że to nie jest najlepszy moment na pląsy i… siłą zagonił kolegów do środkowej linii. 

Na koniec zostawiliśmy moment najbardziej wzniosły i wzruszający. 

Rok 2011, finał Ligi Mistrzów. Barcelona ogrywa 3:1 Manchester United i sięga po trofeum. Na lewej obronie cały mecz gra Eric Abidal, który zaledwie kilka tygodni wcześniej przeszedł operację nowotworu wątroby. Puyol był wtedy w totalnym gazie. Być może to była to nawet jego życiowa forma. 

On jednak nie myślał o sobie. 

Kiedy przyszło do wzniesienia trofeum, bez zastanowienia oddał ten przywilej koledze, który dopiero co wygrał mecz o życie. 

I jak – ciągle uważasz, że znasz lepszego kapitana niż Carles Puyol?