Klasyka Futbolu

Skład Barcelony w dniu debiutu Messiego. Niebawem minie 17 lat…

Minimalne rozmiary prowadzenia w derbowym spotkaniu, w dodatku rozgrywanego na wyjeździe, nie wystraszyły Franka Rijkarda. Ówczesny szkoleniowiec Barcelony postanowił zaryzykować. Zdjął strzelca jedynego gola w meczu. W jego miejsce desygnował do gry na ostatnie kilkanaście minut 17-letniego debiutanta. Leo Messi zmienił Deco i rozpoczął pisanie jednej z najpiękniejszych kart w historii futbolu. Jak wyglądał skład FCB w dzień debiutu Messiego?

Pisząc „debiut”, mamy rzecz jasna na myśli pierwszy oficjalny mecz o punkty. W spotkaniu towarzyskim pierwszy raz na murawę w koszulce Barcelony Argentyńczyk wybiegł 16 listopada 2003 roku na Estadio Do Dragao w Porto. Miał zaledwie 16 lat, gdy w 71. minucie tamtego spotkania zastąpił na placu gry Fernando Navarro, kojarzonego głównie z występów w Sevilli, w której grał przez siedem lat. Mecz w Portugalii zakończył się dla Dumy Katalonii porażką 0:2. Lepiej było w tym właściwym, ligowym debiucie, na który Messi czekał niemal rok – do 16 października 2004 roku.

Barcelona mierzyła się z Espanyolem, a oto skład, jaki Frank Rijkaard wystawił do gry w dniu debiutu Messiego:

Między słupkami stał Victor Valdes, który po wielu latach odchodził z Barcelony, mając na koncie 535 meczów z herbem Dumy Katalonii na piersi. Później przeniósł się do Manchesteru United, gdzie przegrał rywalizację z Davidem De Geą. Przed zakończeniem kariery grał jeszcze w Standardzie Liege i Middleborough. Obecnie jest trenerem bramkarzy w drugiej drużynie Barcelony.

Przed nim ustawiony był kapitan, Carles Puyol. Mistrz świata i Europy z Hiszpanią. Ostoja wielkiej Barcelony Pepa Guardioli i absolutna legenda klubu, która teraz doradza Zarządowi. Obok niego Oleguer Presas. Hiszpan niemal cztery od dnia debiutu Messiego przeszedł do Ajaksu Amsterdam, gdzie w 2011 roku zakończył karierę.

W tym samym roku korki na kołku zawiesił Juliano Belletti. Brazylijczyk był bohaterem finału Ligi Mistrzów z Arsenalem. Z Camp Nou trafił na Stamford Bridge do Chelsea. Później wrócił do ojczyzny reprezentując barwy Fluminense, a na koniec – przez zaledwie miesiąc – był piłkarzem brazylijskiego Ceará SC. Linię obrony zamyka Giovanni van Bronckhorst. Holender kończył karierę po udanych mistrzostwach świata w RPA. I tam, gdzie zaczynał – jako piłkarz Feyenoordu. W Rotterdamie rozpoczął też nowy rozdział w życiu, szkoleniowy. Był trenerem na De Kuip przez łącznie pięć lat i ponad 200 spotkań. Obecnie prowadzi chiński Guangzhou City.

Z trójki pomocników najwcześniej karierę zakończył strzelec bramki w debiutanckim spotkaniu Messiego, Deco. Portugalczyk obrał takie same ścieżki jak Belletti, czyli Chelsea i Fluminense – z tą różnicą, że na tym drugim klubie poprzestał i zakończył karierę. Rafael Marquez grał do 2018 roku, czyli niemal do czterdziestki, w Stanach Zjednoczonych, Włoszech i Meksyku. W piłkę przestał grać właśnie w ojczyźnie, a konkretnie w Atlasie Guadalajara. Co ciekawe, to właśnie w tym klubie jest obecnie dyrektorem sportowym.

Xavi długo był zawodnikiem z największą liczbą występów w historii Barcelony, ale jego rekord niedawno został pobity właśnie przez Messiego. Od ponad dwóch lat „Generał” trenuje katarski Al-Sadd SC, z którym sięgnął po mistrzostwo i Puchar Kataru. Przymierzany jest nieustannie do objęcia roli pierwszego trenera na Camp Nou, co prędzej lub później nastąpi.

Atak Barcelony w dniu debiutu Messiego:

Na lewym skrzydle w tamtych latach panował Ronaldinho. Mistrz świata, zdobywca Złotej Piłki czy Ligi Mistrzów. Król dryblingów, uśmiechu i dobrej zabawy. Zbitka najlepszych jego akcji mogłaby trwać bardzo długo, podobnie jak ważnych bramek. Pamiętamy choćby El Clasico na Santiago Bernabeu i 3:0 po dwóch trafieniach Ronaldinho, który po zejściu z boiska otrzymał od kibiców rywali owację na stojąco. Karierę jednak kończył nieustannym regresem. AC Milan, brazylijskie Flamengo i Atlético Mineiro, meksykańskie Querétaro FC i zaledwie trzymiesięczny pobyt w Fluminense, gdzie zagrał tylko siedem razy. I już nigdy więcej. Choć wciąż potrafi imponować umiejętnościami w pokazowych meczach legend, to najgłośniej było o nim wtedy, gdy trafił do paragwajskiego więzienia lub miał gigantyczne problemy finansowe.

W ataku grał również Samuel Eto’o, późniejszy obrońca tytułu Ligi Mistrzów w dwóch różnych klubach. Najpierw był bohaterem finału z Manchesterem United w barwach Barcelony, a rok później świętował potrójną koronę w Interze Mediolan prowadzonym przez Jose Mourinho. Następnie zmieniał kluby jak rękawiczki. W ostatnich pięciu latach kariery, zakończonej w 2019 roku, zaliczył ich siedem: Anży Machaczkała, Chelsea, Everton, Sampdoria, Antalyaspor, Konyaspor i Qatar SC. Henrik Larsson natomiast wrócił do ojczyzny, konkretnie do Helsingborgu, z małą przerwą na grę w Manchesterze United. Został trenerem: prowadził kilka klubów w Szwecji, a od roku jest asystentem Ronalda Koemana w Barcelonie.

Najsłynniejszym towarzyszem Messiego na ławce rezerwowych jest ten, który jako jedyny się z niej wówczas oprócz Argentyńczyka podniósł, czyli Andres Iniesta. Ta trzynastka zapracowała na ważne trzy punkty w derbowym starciu. Na zlokalizowany na wzgórzu Montjuïc stadion Estadi Olímpic Lluís Companys przyszło nieco ponad 34 tysiące widzów. Zobaczyło na żywo nie tylko przegraną Espanyolu po golu Deco zza pola karnego, ale również było świadkami historii. Portugalskiego pomocnika zmienił niedługo przed końcem Argentyńczyk, który miał 17 lat, 3 miesiące i 22 dni. Zagrał z numerem 30 na koszulce i zameldował się na prawym skrzydle, gdzie spędził kilka następnych sezonów.

Nazywał się Leo Messi, później wielokrotnie wygrał z Barceloną wszystko.

Wtedy jednak cierpliwie czekał na swoje szanse. Od wspomnianego wcześniej meczu z Porto minęło równo jedenaście miesięcy, a na pierwszą bramkę mierzący 169 centymetrów piłkarz znów czekał długo – ponad pół roku.

Trudno się jednak dziwić: w sezonie 2004/2005 rozegrał w barwach pierwszej drużyny zaledwie 77 minut. I tak jednak zdążył wpisać się na listę strzelców – 1 maja 2005 roku w meczu z Albacete. Wszedł w 87. minucie, zmieniając Samuela Eto’o. W pięknym stylu wykończył podanie Ronaldinho, co pięknie ilustrowało początek przekazywania królewskich insygniów w Barcelonie. Po kilkunastu latach od debiutu Messiego na Camp Nou znów zapanowało bezkrólewie…

Dlaczego Rivaldo musiał odejść z Barcelony?

Exit mobile version