Latem 2003 roku Chelsea była jednym wielkim placem budowy. I bynajmniej nie chodzi tu o dostawianie miejsc na Stamford Bridge. Po tym, jak rządy w niebieskiej części Londynu objął Roman Abramowicz, Claudio Ranieri otrzymał niemal nieograniczony budżet na transfery. Tamtego lata Chelsea zmieniła się nie do poznania.

Sprowadzono wielu świetnych piłkarzy, ale wielu też nie udało się wtedy przekonać i to głównie na nich skupimy się w tym zestawieniu. Jak – zdaniem brytyjskiej prasy – miała wyglądać Chelsea w pierwszym sezonie pod rządami Abramowicza?

Bramka

Tutaj sytuacja była klarowna. Zaufanie do Carlo Cudiciniego było na tyle duże, że nawet ogromne pieniądze nie były w stanie wymieść go z bramki. Otwarta natomiast pozostawała kwestia numeru dwa, szczególnie, że przed sezonem kontuzji nabawił się Jurgen Macho.

Embed from Getty Images

O krok od podpisania kontraktu z The Blues był doświadczony Nigel Martyn z Leeds United, gdzie z pierwszego składu wygryzł go młody Paul Robinson. Ten w ostatniej chwili zrezygnował z zamiany ławki na ławkę i związał się z Evertonem. Ostatecznie zamiast niego sprowadzono jeszcze dwóch – Marco Ambrosio z Chievo i Neila Sullivana z Tottenhamu.

Obrona

Tutaj było już znacznie ciekawiej. Trójkę z tyłu mieli tworzyć sprowadzeni Glen Johnson, Wayne Bridge i… Alessandro Nesta. Wielkie pieniądze były jednak niewystarczające. Milan, który sprowadził Włocha zaledwie sezon wcześniej z Lazio, nie miał większego zamiaru go sprzedawać. Kwota 50 milionów euro okazała się mało przekonująca.

– Największym wzmocnieniem jest dla nas zatrzymanie piłkarzy, którzy dali nam triumf w Lidze Mistrzów. Otrzymaliśmy ofertę za Nestę z pewnego angielskiego klubu. Opiewała na 50 milionów, ale została przez nas odrzucona – mówił Adriano Galliani.

Embed from Getty Images

Pomoc

W drugiej linii zakusy też były zdecydowanie bardziej mocarne, niż wyszło w rzeczywistości. Damien Duff, Scott Parker, Geremi, Joe Cole, Claude Makelele? Nieźle, ale – przyznacie – takie nazwiska nie rozkładały na łopatki. Największym wzmocnieniem tej formacji miał być sprowadzony z Manchesteru United – Juan Sebastián Verón. W praktyce jego transfer okazał się klapą.

Kogo zatem nie udało się sprowadzić?

Linia pomocy miała wyglądać zupełnie inaczej. Chelsea mocno interesowała się choćby Edgarem Davidsem z Juventusu. Włosi jednak wyśmiali zarówno Abramowicza jak i jego pieniądze.

– Potwierdzam, dostaliśmy ofertę za Davidsa i ją odrzuciliśmy. Nie sprzedalibyśmy go nawet, gdyby w zamian zaoferował nam Księżyc. Ten chłopak zostaje u nas, jest naszą przyszłością – mówił wtedy dyrektor sportowy Starej Damy, Luciano Moggi.

Embed from Getty Images

Kolejnymi na liście życzeń Abramowicza byli Patrick Vieira z Arsenalu i Steven Gerrard z Liverpoolu. Nie udało mu się jednak skusić żadnego z nich. Podobnie jak Emersona, którego nie chciała puścić AS Roma czy Erica Djemba-Djemba. Z mniej spektakularnych zawodników w orbicie zainteresowań byli także Jermaine Jenas czy Kieron Dyer.

Atak

Tutaj planowano konkretny gwiazdozbiór – od pierwszego składu, przez ławkę, aż po trybuny. W wyjściowym składzie mieli grać – uwaga – Christian Vieri i Wayne Rooney. Ten pierwszy był jednym z głównych celów Abramowicza, ale prezydent Interu – Massimo Moratti – szybko ostudził jego zapał.

– Słyszałem, że Moratti spotkał się z Abramowiczem i zastanawiałem się, co z tego wyniknie. Niedługo później Gabriele Oriali, dyrektor techniczny, zadzwonił do mnie i powiedział, że nie jestem na sprzedaż. Świetnie to słyszeć. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do Morattiego, żeby mu podziękować – mówił 30-letni Vieri.

Włoch jednak wpadł w szał, kiedy niedługo później do Chelsea trafił jego kolega z ataku Interu – Hernan Crespo.

– Co to w ogóle ma być? Zamiast się wzmacniać, to się osłabiamy. Sprzedajemy Ronaldo, kupujemy Crespo, a teraz sprzedajemy Crespo… Mogą sprzedać również mnie i będzie święty spokój. Co ja tu w ogóle robię? Kolejny sezon mam się zadowolić drugim, trzecim czy czwartym miejscem w lidze? – grzmiał Vieri.

Embed from Getty Images

Sprawa z Rooneyem rozwiązała się dosyć szybko. Everton jeszcze nie miał zamiaru go sprzedawać. Pobożnym życzeniem było z kolei sprowadzenie Raula z Realu Madryt. Ofertę potwierdził nawet jego agent. Gdyby została zaakceptowana zarówno przez niego, jak i klub, już wtedy pękłby rekord świata – okrągłe 100 milionów euro. O przeprowadzce do Londynu Hiszpan nie chciał jednak słyszeć.

– Marc Roger, agent powiązany z Chelsea, spytał mnie, czy jest szansa na transfer Raula. Porozmawiałem z nim i w sposób zdecydowany odmówił. Nie ma zamiaru opuszczać Realu. Abramowicz oferował 74,4 miliona funtów klubowi i 8,4 miliona funtów Raulowi, czyli dwa razy tyle, ile zarabia w Madrycie – mówił jego agent, Gines Carvajal.

Embed from Getty Images

Poza tym lista życzeń była naprawdę długa. Chelsea tamtego lata starała się o Patricka Kluiverta, Andrija Szewczenkę, Rivaldo, Fernando Torresa, Samuela Eto’o, Thierry’ego Henry’ego czy… Ronaldinho. Ostatecznie stanęło na wspomnianym Hernanie Crespo i Adrianie Mutu, a ciężar zdobywania bramek i tak wzięła na siebie przede wszystkim stara gwardia – Eiður Guðjohnsen i przede wszystkim Jimmy Floyd Hasselbaink.

Jak ostatecznie wyszły zakupy Abramowicza i Ranieriego? W świetle oczekiwań – jednak dość przeciętnie.

Najdroższym piłkarzem był Crespo, który jednak już po sezonie został wypożyczony do Milanu. Najlepszym okazał się chyba Claude Makelele, którego za marne 10 milionów oddał Real Madryt. W sezonie 2003-04 Chelsea zdobyła wicemistrzostwo Anglii i dotarła do półfinału Ligi Mistrzów, ale w wyjściowym składzie półfinałowego meczu z AS Monaco wyszło zaledwie trzech piłkarzy sprowadzonych przed sezonem. Resztę tworzyła stara gwardia.

Przewidywana jedenastka Chelsea w sezonie 2003-04 (wg. dziennikarzy BBC):

Cudicini – Johnson, Nesta, Bridge – Geremi, Davids, Cole, Duff – Veron – Rooney, Vieri.