Dennis Bergkamp to zdecydowanie jeden z najbardziej cenionych napastników w społeczności Klasyki Futbolu. Zawsze wspominacie go bardzo ciepło, często zapominając, że gdyby nie jego niecodzienny lęk, mógłby osiągnąć jeszcze więcej. Zdobyć więcej bramek, może nawet więcej trofeów. Dlaczego Bergkamp został zapamiętany jako „The Non-Flying Dutchman” i co się do tego przyczyniło?

Pierwszy raz publicznie Bergkamp opowiedział o swojej traumie w 1996 roku w wywiadzie dla „The Independent”. Wtedy myślał jeszcze o terapii psychiatrycznej.

– Mam ten problem i trudno mi z nim żyć. Nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu się boję. Samolotem nie leciałem od przeszło dwóch lat. Rozważam pomoc psychiatryczną. Na samą myśl o lataniu mnie mrozi, a całą noc poprzedzającą lot nie mogę spać.

Embed from Getty Images

W wydanej niedawno książce pisał o tym, że przez aerofobię stracił przynajmniej sto tysięcy funtów. Oczywiście nie licząc premii za występy, bramki i ewentualne trofea.

– Wiem, co to latanie! Jako piłkarz Ajaksu spędziłem w powietrzu tysiące godzin, ale w pewnym momencie coś we mnie pękło. Kilka razy wpadliśmy w turbulencje. Najbardziej nie lubiłem tych małych samolocików. Trzęsących się i klaustrofobicznych. Kiedy negocjowałem umowę z Arsenalem zażądałem miliona funtów. Zgodzili się, ale automatycznie odjęli dziesięć procent. Wiedzieli, że boję się latania. Musiałem na to przystać. Przed każdy meczem wyjazdowym modliłem się, żeby na niebie pojawiły się chmury – napisał.

To, co na zawsze zraziło go do latania, wydarzyło się w 1994 roku, podczas lotu reprezentacji Holandii na mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych. Były tam dwie sytuacje. Pierwsza, kiedy samolot Holendrów miał problem z silnikiem i druga, kiedy lot został opóźniony, bo jeden z lecących dziennikarzy zażartował, że na pokładzie jest bomba.

Dennis Bergkamp will never manage Arsenal due to fear of flying ...

To jednak nie wszystko. Wiele lat wcześniej w katastrofie lotniczej w Surinamie zginął brat Johna Veldmana – kolegi Bergkampa z reprezentacji Holandii. Co na ten temat mówili jego koledzy z Arsenalu? Przecież mieli prawo być zdenerwowani. 

– Z tego, co wiem, coś stało się z silnikiem, ale Dennis nie lubi o tym mówić. Sprawa tego feralnego lotu jest nieco… mistyczna. Podjął decyzję i się jej trzyma. W klubie nikt nie ma do niego o to pretensji. Przyzwyczailiśmy się, szanujemy to – mówił w jednym z wywiadów w 2002 roku klubowy kolega Bergkampa, Lee Dixon.

W Arsenalu miał pod tym względem kompana – Paula Mersona. Anglik stwierdził kiedyś jednak, że jednym z argumentów picia alkoholu jest fakt, że po jego spożyciu można spokojnie wsiąść na pokład.

Lata lecą, ale Bergkamp nie zmienia zdania. Przyznał niedawno, że nigdy – choćby świat się walił – nie wróci na pokład samolotu i przez to nie ma zamiaru pracować jako menedżer Arsenalu, na co nadzieję miały miliony kibiców. Pewnie dlatego dziś nie trenuje w wielkim klubie, a jest zaledwie… asystentem trenera w młodzieżówce Almere City.