Kiedy zapytasz przypadkowego Włocha o mundial w 2002 roku, z prawdopodobieństwem 99 procent zacznie krzyczeć i wymachiwać rękami. On nie pamięta finału Brazylii z Niemcami. Nie pamięta genialnego Ronaldo. Nie pamięta nawet hymnu Polski w wykonaniu Edyty Górniak. Pamięta wyłącznie spotkanie Włochów z Koreą Południową. 

Czerwiec 2002 we Włoszech był niesamowicie gorący. Temperatury sięgały czterdziestu stopni. Już przed meczem 1/8 finału mistrzostw świata z Koreą Południową atmosfera była mocno gęsta.

Włosi byli zdecydowanymi faworytami. Nic dziwnego – rzućmy okiem na wyjściową jedenastkę.

Buffon – Panucci, Iuliano, Maldini, Coco – Tommasi, Zanetti, Zambrotta – Vieri, Totti, Del Piero.

Ławka rezerwowych? Materazzi, Nesta, Di Livio, Gattuso, Delvecchio, Inzaghi, Montella… Giganci.

Embed from Getty Images

Zgodnie z oczekiwaniami Włosi – po bramce Christiana Vieriego – prowadzili do 88. minuty. Potem jednak Koreańczycy wyrównali, a złotą bramkę w doliczonym czasie zdobył Ahn Jung-Hwan. Swoją droga piłkarz włoskiej… Perugii. Ale jego historia to temat na osobny tekst.

Przegrana? Sensacyjne odpadnięcie z mundialu? Zdarza się najlepszym. Głównym bohaterem meczu nie byli jednak ani Włosi, ani Koreańczycy, ani kibice, którzy nabuzowani, dopingujący jak w amoku, przypominali nakręcone zabawki.

Show skradł Byron Moreno. Okrąglutki, niepozorny sędzia z Ekwadoru, który przypadkowo dziś obchodzi urodziny.

Embed from Getty Images

Zarzuty? Nie podyktował karnego dla Włochów. Nie uznał też dla nich bramki z powodu rzekomego spalonego, a potem wyrzucił z boiska Francesco Tottiego za symulowanie ewidentnego faulu. Tego nie da się opisać.

Sam Moreno… jest absolwentem prawa. Do momentu, kiedy zaczął kręcić, uznawano go po prostu za bezkompromisowego. Nadano mu nawet pseudonim „sprawiedliwy”. Hurtowe rozdawanie kartek było jednym z jego znaków rozpoznawczych. W meczu Korei z Włochami totalnie zmienił nastawienie.

Gospodarze grali ostro, wręcz brutalnie. Rozbite głowy, ostre wślizgi, wejścia, nakładki. Na Moreno nie robiło to jednak żadnego wrażenia. Kiedy Giovanni Trapattoni – selekcjoner Włochów – jeszcze podczas meczu zobaczył sytuację z kartką wykluczającą Tottiego, nie wytrzymał. Podszedł do trybuny VIP, zajmowaną przez oficjeli i zaczął bić pięściami w odgradzające ją od boiska pleksi.

Embed from Getty Images

Ten obrazek obiegł wszystkie światowe media i niejako stał się symbolem skandalu.

– Nie mam sobie nic do zarzucenia. Jestem zadowolony ze swojej pracy. Nie moja wina, że Włosi nie osiągnęli tego, co sobie założyli. Po meczu komisja FIFA pogratulowała mi poprowadzenia dobrych zawodów. Przykro mi, że Włosi są na mnie źli, bo ja nie mam z nimi problemu. Ich problemem jest to, że uważali się za faworytów, a zawodzili od pierwszego meczu na mistrzostwach. Na wakacje do Włoch jednak się nie wybieram, przynajmniej na razie – komentował po meczu.

– Symulacja Tottiego była ewidentna, co potwierdziły materiały video. Upadł przed możliwym kontaktem z Koreańczykiem. Instrukcje w takich przypadkach są jasne. Żółta kartka – mówił Moreno.

Po zakończeniu meczu kibice na rzymskim Piazza del Popolo zgodnie skandowali: śmierć sędziemu! Przed głównym dworcem kolejowym w stolicy Włoch wybuchły zamieszki. Włosi obrzucili butelkami niewielką grupę kibiców reprezentacji Korei. Bruno Pizzul – najpopularniejszy wówczas włoski komentator, podsumował ten mecz słowami: „To był napad w biały dzień”.

Embed from Getty Images

– Sędzia był skandaliczny, to hańba. Oni po prostu usiedli przy stole i zdecydowali, że nas wyrzucą – wtórował mu Franco Frattini, minister administracji publicznej.

Sprawa nabrała politycznego tła. Włosi nie mieli znaczących wpływów w FIFA. Franco Carraro, prezes federacji, siedział cichutko. Nie złożył nawet żadnego oficjalnego protestu. Nie dziwi, że w tak nośną dla narodu sprawę zaangażowali się parlamentarzyści. Przedstawiciele największych partii politycznych nie zostawili na Carraro suchej nitki. Zarzucali mu to, że z powodów politycznych boi postawić się Korei. Bezpośrednio po meczu Sepp Blatter – szef FIFA – kategorycznie odrzucił teorie spiskowe, ale sędziowanie Ekwadorczyka określił zaledwie… „nieodpowiednim”.
To jednak nie koniec jego sędziowskich ekscesów.

We wrześniu 2002 roku został zawieszony na 20 meczów w rodzimej lidze. Powód? Barcelona of Guayaquil do samego końca meczu wygrywała dwiema bramkami. Moreno doliczył sześć minut, rozegrano jedenaście, a League of Quito w samej końcówce strzeliło dwie bramki i wygrało 4:3. Błędy się zdarzają – jasne, ale nie w takich okolicznościach. Miesiąc po tym meczu Moreno kandydował w wyborach do rady miasta… Quito. W raporcie napisał, że spotkanie trwało 90 minut.

Embed from Getty Images

– Oczywiście, że zamierzam się od tego odwołać. To, co zrobiła federacja jest czymś okropnym i napawa mnie oburzeniem. Przywódcy naszej federacji ewidentnie szkodzą ekwadorskiej piłce.

To był kolejny sygnał dla FIFA, która również wszczęła oficjalne postępowanie w jego sprawie. On jednak nie czekał na wyrok. Rok po mundialu zakończył karierę sędziego. Oficjalnie był to manifest przeciwko złemu ocenianiu jego pracy przez ekwadorską federację. Potem popadł w długi. Głośno mówiło się też o jego uzależnieniu od narkotyków. Zaczął rozmieniać się na drobne. Kilka miesięcy po mundialu wystąpił nawet w badziewnym talk-show we włoskiej telewizji. Bywał na paradach, robił za clowna. Generalnie stoczył się na dno.

Przełom nastąpił w 2010 roku.

– Sześć kilogramów narkotyków? Moim zdaniem w 2002 roku też miał je przy sobie, z tym, że nie w majtkach, a w organizmie – mówił Gianluigi Buffon.

Moreno został aresztowany na lotnisku Johna F. Kennedy’ego. Do Stanów Zjednoczonych próbował wjechać z co najmniej sześcioma kilogramami heroiny. Agenci DEA zwrócili uwagę na nerwowo zachowującego się, spoconego latynosa, z nienaturalnym brzuchem i grubymi nogami. Okazało się, że do ciała byłego sędziego przytwierdzone taśmą klejącą było dziesięć torebek z narkotykami.

Dostał dwa lata. Po tym czasie opuścił więzienie z wzorową opinią. Co dzieje się z nim dziś? Do końca nie wiadomo. Od czasu do czasu zabierze głos w mediach, ale jest poza mainstreamem. Mimo wszystko – najlepszego Panie Byron. Swojeś Pan odpokutował.

MŚ 2002: Obrzydliwa symulka Rivaldo i pierwsza tego typu kara w historii